Poruszające wyznanie mamy zabitej 11-latki z Jeleniej Góry. "Nigdy nie dowiemy się dlaczego”

2026-05-25 12:51

Minęło pięć miesięcy od zabójstwa w Jeleniej Górze, które wstrząsnęło całą Polską. Mama 11-letniej Danusi po raz pierwszy zdecydowała się na publiczne wyznanie. Kobieta opowiedziała stacji TVN24 o ostatnich chwilach życia córki, poszukiwaniach zaginionego telefonu oraz wielkim bólu, z jakim każdego dnia musi się mierzyć jej rodzina. W tle wciąż toczy się niejawne śledztwo w sprawie zbrodni.

Mama zamordowanej 11-letniej Danusi z Jeleniej Góry postanowiła zabrać głos blisko pół roku po tragicznych wydarzeniach. Kobieta udzieliła wywiadu stacji TVN24, gdzie zrelacjonowała ostatnie chwile życia swojej córki oraz ogromną pomoc otrzymaną od lokalnej społeczności. W szczerej rozmowie z dziennikarzami zwróciła również uwagę na rozdzierające serce cierpienie oraz dojmującą bezradność wobec policyjno-sądowych procedur po morderstwie.

Ostatnie chwile życia zamordowanej 11-letniej Danusi

Kobieta wspomina swoją pociechę jako wyjątkowo inteligentne oraz wrażliwe dziecko, odkrywające właśnie własną tożsamość. Zamordowana 11-latka bardzo chętnie uczestniczyła w szkolnych zajęciach i wcześniej nie spotkała się w placówce z agresją ze strony rówieśników. Dziewczynka wkraczała wtedy w zupełnie nowy, przełomowy etap swojego dorastania.

- Była w momencie wielkiego rozkwitu. Mocno uwierzyła w siebie i jestem pewna, że pomogło jej w tym harcerstwo. To, że została na podzastępową. Bardzo aktywnie tam działała. Była otoczona gronem koleżanek i przyjaciółek

- wzruszające słowa matka skierowała do reporterki stacji TVN24, dodając przy tym, że felernego dnia nic nie zwiastowało takiej tragedii, a poranek upłynął w świetnej atmosferze przed wyjściem na zajęcia.

- Tego dnia pierwszy raz w życiu pomalowała paznokcie bezbarwnym lakierem, pomalowała usta błyszczykiem i szykowała się do szkoły. Tego dnia nie mieli mieć lekcji, tylko pojechali do kina i bardzo się na ten dzień cieszyła. Była bardzo szczęśliwa w tym ostatnim okresie szczególnie

- powiedziała mama tragicznie zmarłej dziewczynki.

Okoliczności odnalezienia zwłok 11-letniej Danusi z Jeleniej Góry

Przypomnijmy, że zbrodnia miała miejsce 15 grudnia 2025 roku na terenie Jeleniej Góry. Ciało zabitej ofiary z rozległymi ranami zadanymi ostrym narzędziem odkryto niedaleko gmachu miejscowej Szkoły Podstawowej nr 10. Ewa Węglarowicz-Makowska pracująca, rzecznik Prokuratury Okręgowej, poinformowała wcześniej, że „Około godz.15.00, w Jeleniej Górze, w pobliżu ulicy Wyspiańskiego, przy strumyku, ujawniono zwłoki 11-letniej dziewczynki. Na jej ciele widoczne były obrażenia, zadane ostrym narzędziem”. Służby od razu potwierdziły doniesienia o użyciu bardzo niebezpiecznego przedmiotu w trakcie śmiertelnego ataku na bezbronne dziecko.

Policjanci krótko po tym zatrzymali poszukiwaną w związku z tą śmiercią 12-latkę. Skomplikowane dochodzenie karne toczy się obecnie za zamkniętymi drzwiami w sądzie rodzinnym, a wprowadzenie pełnego utajnienia wynika bezpośrednio z odpowiednich przepisów dotyczących bardzo młodego wieku podejrzanej o dopuszczenie się zbrodni.

Rodzice zabitej dziewczynki z Jeleniej Góry znaleźli jej zagubiony telefon

Podczas wywiadu powrócił również temat zaginionego smartfona należącego do 11-latki. Rodzina ofiary przez kolejne kilkadziesiąt dni pozostawała w głębokim przekonaniu o właściwym zabezpieczeniu telefonu przez prokuraturę w ramach rutynowych czynności procesowych.

- Nikt nam tego nie powiedział. Byliśmy zapewniani, że są zabezpieczone dwa telefony i byliśmy zapewniani, że jeden z nich jest Danusi

Rzeczywistość uderzyła w najbliższych po niemal pięciu lub sześciu tygodniach, pozostawiając kobietę rozbitą wewnętrznie. - Przyjaciele zbierali mnie z podłogi w pracy. To był dla mnie duży cios. Ufałam w to, co usłyszałam, że telefon jest, a żal miałam, że nie zostaliśmy poinformowani, że tego telefonu nie ma - mówiła w rozmowie z reporterką TVN24. 

Rodzice przejęli poszukiwania telefonu we własnym zakresie, udając się na miejsce, gdzie ujawniono martwe dziecko. Mama ofiary wytłumaczyła w telewizji: „Mąż pożyczył wykrywacz metali i poszliśmy tam”. Na efekty nie trzeba było długo czekać, ponieważ smarfon zalegał  w rzecznym mule niedaleko od miejsca tragedii

Śledztwo w sprawie śmierci 11-latki toczy się za zamkniętymi drzwiami

Mama zabitej Danusi w rozmowie z TVN24 zgłosiła duże zastrzeżenia względem niejawności prowadzonego przed sądem procesu. Ze względu na przepisy rodzina ofiary ma ograniczony wgląd w akta i nie jest informowana o szczegółach postępów w sprawie. 

- Ustawa o nieletnich z założenia chroni tych nieletnich, którzy są zdemoralizowani bardzo często nie ze swojej winy, ale to skutkuje tym, że te dzieci które doświadczyły tragedii, brak Danusi, sąsiad, który był świadkiem zdarzenia. Cała społeczność, szczególnie dzieci z klasy Danusi, która była tak bardzo zżyta i zaprzyjaźniona ze sobą w grupie, nie ma takiego poczucia, że państwo je chroni. My dorośli nie mamy takiego poczucia

- mówiła w rozmowie z TVN24. 

Zdaniem mamy zamordowanej 11-latki: „Strach dotyczy tego, że wróci i będzie dalej chodziła do szkoły. Będzie musiała być uczona przez tych samych nauczycieli i że nie poniesie żadnych konsekwencji”

„To nie było po nic”

Mama Danusi przyznała, że próbuje odnaleźć sens w tragedii i działać na rzecz bezpieczeństwa dzieci. Wspomniała też o inicjatywie „Dobro”, która ma pomagać najmłodszym i reagować na przemoc.

- To nie było po nic, to było po to, żeby uratować innych, żeby innym otworzyć oczy. Szczególnie, że wydarzyło się to w tak okrutny sposób. Ona nie zginęła pod kołami samochodu przez nieuwagę kierowcy albo swoją. Ona zginęła przez poderżnięcie gardła. Tego się nie robi przez przypadek

-powiedziała.

Danusia robiła bransoletki i pomagała innym

W wywiadzie pojawiły się również osobiste wspomnienia związane z pasją dziewczynki. Danusia tworzyła ręcznie robione bransoletki, które sprzedawała, by zarabiać na wyjazdy, ale także wspierać innych.

- Danusia robiła ich setki. Sprzedawała je, zarabiała na kolonie, ale wydawała te pieniądze na pomoc innym najczęściej. To jest jedna z pierwszych bransoletek, które Danusia dla mnie zrobiła. Jest na niej napisane ‘mamusia’ - powiedziała reporterce TVN24.

Numery alarmowe dla szukających nagłego wsparcia i pomocy psychologicznej

W obliczu trwania głębokiego kryzysu lub wiedzy o potężnych problemach wśród znanych przyjaciół należy skorzystać z podanych telefonicznych numerów wsparcia, gdzie szybko można otrzymać darmową oraz fachową interwencję na odległość i powstrzymać nieszczęście:

  • 800 70 2222 - Linia Centrum Wsparcia uruchomiona całodobowo dla osób dorosłych z zaburzeniami psychicznymi
  • 800 12 12 12 - Bezpłatny Dziecięcy Telefon Zaufania pod jurysdykcją Rzecznika Praw Dziecka otwarty dla dzwoniących bez przerwy
  • 116 111 - Czynny przez 24 godziny telefon pomocowy odbierający wezwania od Dzieci i Młodzieży w tarapatach
  • 116 123 - Zawsze odbierany przez ekspertów od zdrowia psychicznego Telefon wsparcia ratujący załamanych emocjonalnie obywateli w każdym wieku
  • 112 - Obowiązkowy dla wszystkich krajowy numer alarmowy niezbędny do reagowania w momentach ostrego zagrożenia utratą życia