Widok przypominający sceny z filmów katastroficznych zastali po wczorajszej burzy mieszkańcy dolnośląskiej gminy Mysłakowice. Niezwykle gwałtowne opady deszczu w połączeniu z huraganowym wiatrem uderzyły z zaskoczenia, pozostawiając po sobie w zaledwie kilkanaście minut duże zniszczenia. Gmina Mysłakowice wydała już oficjalne oświadczenie, w którym podsumowuje rozmiar wczorajszego pogodowego dramatu.
"Przypominała trąbę powietrzną". Trzy miejscowości na Dolnym Śląsku ucierpiały najbardziej
Z informacji opublikowanych w mediach społecznościowych przez lokalny samorząd wynika, że żywioł najmocniej uderzył w sołectwa Karpniki, Wojanów oraz Dąbrowicę. Przedstawiciele urzędu wyraźnie zaznaczają, że skutki wczorajszej wichury wykraczają daleko poza standardowe zniszczenia, z jakimi zazwyczaj wiążą się sezonowe zjawiska pogodowe w tym regionie.
- Popołudnie 14 lipca było dla naszej gminy wyjątkowo trudne. Wystarczyło kilkanaście minut, by gwałtowna nawałnica i potężny wiatr - przypominający trąbę powietrzną - zniszczyły to, co budowaliśmy
- czytamy w najnowszym wpisie opublikowanym przez Gminę Mysłakowice.
Władze poinformowały dodatkowo, że linie alarmowe lokalnego sztabu zarządzania kryzysowego były nieustannie oblegane, a mieszkańcy bez przerwy zgłaszali kolejne niebezpieczne zdarzenia z różnych zakątków gminy.
- Rozmiar zniszczeń jest znaczny. Nie mówimy tu o połamanych gałęziach, ale o poważnych uszkodzeniach dróg, linii energetycznych i komunikacyjnych, oświetlenia ulicznego i prywatnych domów, których naprawa zajmie dużo czasu i będzie sporo kosztować - relacjonują dolnośląscy urzędnicy pracujący na miejscu.
Skutki nawałnicy w gminie Mysłakowice. Woda i wiatr niszczyły domy, drogi oraz rzeki
Samorządowcy wyliczają, że dramatyczne konsekwencje burzy widoczne są na niemal każdym kroku. W miejscowości Dąbrowica nawierzchnie dróg uległy poważnym uszkodzeniom, a wzburzona woda i połamane konary zerwały kładkę dla pieszych. Wiatr zerwał kable energetyczne oraz telekomunikacyjne, natomiast w Wojanowie żywioł naruszył kominy i poszycia dachowe wielu prywatnych posesji. Oprócz domów ucierpiała infrastruktura rolnicza, w tym stodoły i garaże. Wzrost poziomu wód w okolicznych strumieniach doprowadził do potężnych wyrw w umocnieniach rzecznych, zostawiając na podwórkach mieszkańców zwały piachu i grube warstwy mułu.
Strażacy walczą ze skutkami wichury na Dolnym Śląsku. Gmina Mysłakowice apeluje o ostrożność
Po ustąpieniu nawałnicy do ciężkiej pracy ruszyli lokalni strażacy, brygady pogotowia energetycznego oraz pracownicy techniczni. Urzędnicy wyrazili głęboką wdzięczność wobec wszystkich osób ratujących dobytek i przywracających normalne funkcjonowanie zalanych miejscowości.
- Przed nami tygodnie ciężkiej pracy
- prognozują władze dolnośląskiej Gminy Mysłakowice.
Samorządowcy wciąż kierują do mieszkańców pilny apel o maksymalną rozwagę na zewnątrz, prosząc o informowanie odpowiednich jednostek o każdym zauważonym zagrożeniu.
Zniszczona Szkoła Podstawowa w Łomnicy. Uczniowie z gminy Mysłakowice nie wejdą na boisko
Wichura nie oszczędziła również dla Szkoły Podstawowej z Oddziałami Integracyjnymi zlokalizowanej w Łomnicy. Spadające konary drzew uderzyły bezpośrednio w mury placówki edukacyjnej, a potężne porywy wiatru wyrwały systemy klimatyzacyjne zainstalowane na dachu budynku.
- W wyniku gwałtownej ulewy oraz wichury, które przeszły nad naszą miejscowością w miniony wtorek, infrastruktura naszej placówki została uszkodzona
- podano w oficjalnym komunikacie gminy Mysłakowice.
Z powodu drastycznych strat władze podjęły decyzję o całkowitym wyłączeniu z użytku zarówno gmachu szkoły, jak i przylegającej bazy sportowo-rekreacyjnej. Przedstawiciele samorządu podkreślają, że placówka wróci do normalnego funkcjonowania dopiero po dokładnym uprzątnięciu terenu i zaliczeniu wszystkich niezbędnych przeglądów technicznych.
Bilans burz na Dolnym Śląsku
Choć potężny front burzowy przetoczył się wczoraj nad całym województwem dolnośląskim, to właśnie w rejonie karkonoskim odnotowano najpoważniejsze skutki. Według najświeższych porannych danych Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej we Wrocławiu, ratownicy musieli wyjeżdżać do akcji aż 425 razy na terenie całego województwa.
- Najwięcej zdarzeń odnotowano na terenie powiatu karkonoskiego - 254
- informują w swoich podsumowaniach przedstawiciele wrocławskiej straży pożarnej.
Praca strażaków skupiała się przede wszystkim na cięciu powalonych drzew oraz doraźnym zabezpieczaniu uszkodzeń w budynkach mieszkalnych. Na szczęście nie odnotowano w regionie żadnych ofiar w ludziach ani rannych.