Masowy pomór ryb w Jeziorze Pilchowickim! Wydano pilny apel do mieszkańców

2026-07-02 10:24

Tysiące śniętych ryb, odór unoszący się nad wodą i krajobraz, który mieszkańcy porównują do cmentarzyska. Wokół Jeziora Pilchowickiego na Dolnym Śląsku trwa usuwanie martwych ryb po znacznym obniżeniu poziomu wody związanym z remontem ponadstuletniej zapory. Służby monitorują sytuację, a mieszkańcy nie kryją oburzenia.

Jezioro Pilchowickie zamieniło się w cmentarzysko

To, co kiedyś było urokliwym miejscem wypoczynku, dziś przypomina cmentarzysko. Brzegi Zalewu Pilchowickiego usłane są tysiącami martwych ryb i innych organizmów. Wszystko przez trwający remont stuletniej zapory, który wymagał obniżenia lustra wody do historycznie niskiego poziomu. Sytuację pogorszyły ostatnie upały. Mieszkańcy i turyści są wstrząśnięci tym, co zobaczyli.

- Nigdy nie widziałam czegoś takiego. Zapach jest przeokrutny

- mówi w rozmowie z Radiem Eska jedna z mieszkanek.

Inni dodają, że widoki są przerażające, a unoszący się fetor trudny do zniesienia.

- Widoki są księżycowe, zapach jest nieziemski

- komentuje kolejna osoba.

Zdaniem świadków, przyczyną śmierci ryb jest nie tylko brak tlenu, ale też gęsty muł z dna zbiornika.

- Ten muł, który tutaj jest zatyka rybom skrzela. One nie są w stanie oddychać

- tłumaczy jeden z mieszkańców.

"Obraz szkód jest przerażający". Wędkarze próbowali ratować ryby

Zanim na miejscu pojawiły się profesjonalne służby, wędkarze z Koła PZW Grodzkie Jelenia Góra zorganizowali spontaniczną akcję ratunkową. Próbowali ratować ostatnie żywe ryby, którym udało się przepłynąć poniżej zapory. Niestety, skala zniszczeń okazała się ogromna.

- Wczoraj doszło do spontanicznej akcji odłowu ryb pod zaporą w Pilchowicach. Wędkarze mający dość obserwowania nieporadności firm prowadzących odłów wraz z całą grupą zatrudnionych ichtiologów, sami ruszyli do pracy. Ratowano niedobitki, ostatnie żyjące ryby, którym udało się spłynąć przez sztolnię poniżej zapory

- informowało koło wędkarskie we wtorek. 

Jak dodają wędkarze, obraz zniszczeń jest trudny do opisania.

- Obraz szkód jest przerażający, a zapach trudny do opisania. Przeżyły tylko małe ryby, którym udało się przedostać przez kraty sztolni obiegowej: leszcze, płotki, jazie, okonie, węgorze

- czytamy w komunikacie. 

Mieszkańcy zwracają uwagę, że podobne sytuacje miały już miejsce w regionie.

- Według ichtiologów wszystko gra, a według nas, praktyków, to powinno być robione dużo wcześniej, kiedy idą wody roztopowe

- mówi Radiu Eska jeden z doświadczonych wędkarzy.

Obecnie trwa akcja usuwania śniętych ryb, by zapobiec skażeniu biologicznemu.

- Te służy, które tam się poruszają od drugiej strony tamy zbierają właśnie martwe ryby, żeby nie doszło do jakiegoś skażenia biologicznego

- relacjonuje świadek.

Tauron odpowiada: "Nie ma możliwości, by odłowić wszystkie ryby"

Za remont zapory odpowiada spółka Tauron Ekoenergia. Jej przedstawiciele zapewniają, że prace przebiegły zgodnie z planem, a masowe śnięcie ryb to koszt, który trzeba było ponieść dla zapewnienia bezpieczeństwa przeciwpowodziowego regionu. To największy remont obiektu od lat 70. ubiegłego wieku, warty blisko 100 milionów złotych.

- Przy takiej skali operacji i uwarunkowaniach zbiornika nie ma możliwości, by odłowić wszystkie ryby. Na skalę zjawiska dodatkowo wpłynęły ponadnormatywne upały i ilość namułów na dnie zbiornika

- wyjaśnia Radiu Eska Jacek Bieńkowski z Tauron Ekoenergia.

Spółka podkreśla, że podjęła działania minimalizujące straty w ekosystemie. Wiadomo już, że woda do Zalewu Pilchowickiego powróci dopiero w 2028 roku.

Pilny apel do mieszkańców i turystów. Służby ostrzegają!

W związku z sytuacją na rzece Bóbr zwołano Wojewódzki Zespół Zarządzania Kryzysowego. Służby na bieżąco monitorują jakość wody i wydały pilne komunikaty. Burmistrz Miasta i Gminy Wleń, Artur Zych, zaapelował o zachowanie szczególnej ostrożności:

  • nie prowadzić jakiejkolwiek działalności turystycznej na rzece Bóbr (w tym spływów kajakowych i pontonowych).
  • nie wchodzić do rzeki oraz unikać jakiegokolwiek kontaktu z wodą.
  • nie wykorzystywać wody z rzeki do jakichkolwiek celów bytowych.
  • Zaleca się szczególną obserwację jakości wody w studniach prywatnych położonych w bezpośrednim sąsiedztwie koryta rzeki.

Dolnośląski Urząd Wojewódzki informuje, że woda z sieci wodociągowej jest bezpieczna, ale do czasu uzyskania wyników badań osadów dennych odradza się wykorzystywanie rzeki Bóbr do celów rekreacyjnych. Badania Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska potwierdziły bardzo niskie stężenie tlenu w wodzie tuż przy zaporze, co miało bezpośredni wpływ na śnięcie ryb. Sytuacja jest całodobowo monitorowana.

W galerii prezentujemy przerażające zdjęcia, które opublikował lokalny fotograf Krzysztof Gruszka. Fotografie zamieściliśmy za zgodą autora. Więcej zdjęć znajdziemy na profilu facebookowym autora.