Jezioro Pilchowickie zamieniło się w cmentarzysko
To, co kiedyś było urokliwym miejscem wypoczynku, dziś przypomina cmentarzysko. Brzegi Zalewu Pilchowickiego usłane są tysiącami martwych ryb i innych organizmów. Wszystko przez trwający remont stuletniej zapory, który wymagał obniżenia lustra wody do historycznie niskiego poziomu. Sytuację pogorszyły ostatnie upały. Mieszkańcy i turyści są wstrząśnięci tym, co zobaczyli.
- Nigdy nie widziałam czegoś takiego. Zapach jest przeokrutny
- mówi w rozmowie z Radiem Eska jedna z mieszkanek.
Inni dodają, że widoki są przerażające, a unoszący się fetor trudny do zniesienia.
- Widoki są księżycowe, zapach jest nieziemski
- komentuje kolejna osoba.
Zdaniem świadków, przyczyną śmierci ryb jest nie tylko brak tlenu, ale też gęsty muł z dna zbiornika.
- Ten muł, który tutaj jest zatyka rybom skrzela. One nie są w stanie oddychać
- tłumaczy jeden z mieszkańców.
"Obraz szkód jest przerażający". Wędkarze próbowali ratować ryby
Zanim na miejscu pojawiły się profesjonalne służby, wędkarze z Koła PZW Grodzkie Jelenia Góra zorganizowali spontaniczną akcję ratunkową. Próbowali ratować ostatnie żywe ryby, którym udało się przepłynąć poniżej zapory. Niestety, skala zniszczeń okazała się ogromna.
- Wczoraj doszło do spontanicznej akcji odłowu ryb pod zaporą w Pilchowicach. Wędkarze mający dość obserwowania nieporadności firm prowadzących odłów wraz z całą grupą zatrudnionych ichtiologów, sami ruszyli do pracy. Ratowano niedobitki, ostatnie żyjące ryby, którym udało się spłynąć przez sztolnię poniżej zapory
- informowało koło wędkarskie we wtorek.
Jak dodają wędkarze, obraz zniszczeń jest trudny do opisania.
- Obraz szkód jest przerażający, a zapach trudny do opisania. Przeżyły tylko małe ryby, którym udało się przedostać przez kraty sztolni obiegowej: leszcze, płotki, jazie, okonie, węgorze
- czytamy w komunikacie.
Mieszkańcy zwracają uwagę, że podobne sytuacje miały już miejsce w regionie.
- Według ichtiologów wszystko gra, a według nas, praktyków, to powinno być robione dużo wcześniej, kiedy idą wody roztopowe
- mówi Radiu Eska jeden z doświadczonych wędkarzy.
Obecnie trwa akcja usuwania śniętych ryb, by zapobiec skażeniu biologicznemu.
- Te służy, które tam się poruszają od drugiej strony tamy zbierają właśnie martwe ryby, żeby nie doszło do jakiegoś skażenia biologicznego
- relacjonuje świadek.
Tauron odpowiada: "Nie ma możliwości, by odłowić wszystkie ryby"
Za remont zapory odpowiada spółka Tauron Ekoenergia. Jej przedstawiciele zapewniają, że prace przebiegły zgodnie z planem, a masowe śnięcie ryb to koszt, który trzeba było ponieść dla zapewnienia bezpieczeństwa przeciwpowodziowego regionu. To największy remont obiektu od lat 70. ubiegłego wieku, warty blisko 100 milionów złotych.
- Przy takiej skali operacji i uwarunkowaniach zbiornika nie ma możliwości, by odłowić wszystkie ryby. Na skalę zjawiska dodatkowo wpłynęły ponadnormatywne upały i ilość namułów na dnie zbiornika
- wyjaśnia Radiu Eska Jacek Bieńkowski z Tauron Ekoenergia.
Spółka podkreśla, że podjęła działania minimalizujące straty w ekosystemie. Wiadomo już, że woda do Zalewu Pilchowickiego powróci dopiero w 2028 roku.
Pilny apel do mieszkańców i turystów. Służby ostrzegają!
W związku z sytuacją na rzece Bóbr zwołano Wojewódzki Zespół Zarządzania Kryzysowego. Służby na bieżąco monitorują jakość wody i wydały pilne komunikaty. Burmistrz Miasta i Gminy Wleń, Artur Zych, zaapelował o zachowanie szczególnej ostrożności:
- nie prowadzić jakiejkolwiek działalności turystycznej na rzece Bóbr (w tym spływów kajakowych i pontonowych).
- nie wchodzić do rzeki oraz unikać jakiegokolwiek kontaktu z wodą.
- nie wykorzystywać wody z rzeki do jakichkolwiek celów bytowych.
- Zaleca się szczególną obserwację jakości wody w studniach prywatnych położonych w bezpośrednim sąsiedztwie koryta rzeki.
Dolnośląski Urząd Wojewódzki informuje, że woda z sieci wodociągowej jest bezpieczna, ale do czasu uzyskania wyników badań osadów dennych odradza się wykorzystywanie rzeki Bóbr do celów rekreacyjnych. Badania Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska potwierdziły bardzo niskie stężenie tlenu w wodzie tuż przy zaporze, co miało bezpośredni wpływ na śnięcie ryb. Sytuacja jest całodobowo monitorowana.
W galerii prezentujemy przerażające zdjęcia, które opublikował lokalny fotograf Krzysztof Gruszka. Fotografie zamieściliśmy za zgodą autora. Więcej zdjęć znajdziemy na profilu facebookowym autora.