Koszmar rozegrał się w nocy z 4 na 5 marca 2026 roku na terenie Świeradowa-Zdroju. Płomienie błyskawicznie strawiły budynek Pensjonatu "Dawid" przy ulicy Górskiej. Sygnał o tragedii trafił do służb tuż po godzinie drugiej nad ranem. Kiedy ratownicy opanowali żywioł i weszli na pogorzelisko, natrafili na przerażające znalezisko.
Śledztwo w sprawie pożaru w Świeradowie-Zdroju
Wyjaśnianiem dokładnych przyczyn tej wielkiej tragedii błyskawicznie zajęli się śledczy Prokuratury Rejonowej w Lwówku Śląskim. Prokurator Ewa Węglarowicz-Makowska pełniąca funkcję rzecznika prasowego Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze przekazała mediom informacje o oficjalnym rozpoczęciu działań prawnych.
- Prokuratura Rejonowa w Lwówku Śląskim, wszczęła śledztwo w sprawie sprowadzenia zdarzenia zagrażającego życiu albo zdrowiu wielu osób lub mieniu wielkich rozmiarów, w postaci pożaru, w wyniku którego śmierć poniosła jedna osoba - poinformowała prokurator.
Z oficjalnych raportów policyjnych wynika, że zwłoki znajdowały się bezpośrednio na doszczętnie spalonej klatce schodowej.
Zwęglone zwłoki w pensjonacie "Dawid". Tożsamość ofiary pozostaje tajemnicą
Zwęglone zwłoki wykluczają błyskawiczne rozpoznanie zmarłego. Ustaleniem jego personaliów oraz przyczyny śmierci zajmą się specjaliści z wrocławskiego Zakładu Medycyny Sądowej.
- Konieczne będzie przeprowadzenie badań histopatologicznych, bo zwłoki są zwęglone. Będzie na pewno wstępna opinia, ale bez wspomnianych badań nie da się nic ustalić. Trzeba również zrobić badania DNA, żeby ustalić kim jest ten zwęglony mężczyzna, bo nie mamy pewności kto to jest
- informuje nas prokurator Węglarowicz-Makowska.
Wcześniej z pensjonatu wyprowadzili się lokatorzy
W sprawie jest mnóstwo znaków zapytania, bo pensjonat powinien stać zupełnie pusty. Śledczy ustalili jednak, że zaledwie dobę przed wybuchem pożaru obiekt opuścili mieszkający tam obywatele Ukrainy. Prokurator potwierdza, że trwa ich przesłuchanie.
- Śledczy przesłuchują m.in. byłych lokatorów, którzy mieszkali wcześniej w tym budynku, a dzień przed pożarem się wyprowadzili. Przesłuchiwani są również sąsiedzi
Takie informacje przekazała mediom rzeczniczka prokuratury.
Śledczy ze Świeradowa-Zdroju nie wykluczają podpalenia
Teren zdarzenia przez dwie doby badali prokurator, miejscowi policjanci i ekspert od pożarnictwa. Funkcjonariusze zabezpieczyli kluczowe ślady, materiały dowodowe oraz nagrania z okolicznych kamer przemysłowych. Prace na zgliszczach sprawiały ogromne trudności z racji poważnych uszkodzeń konstrukcji budynku.
- W spalonym budynku był problem z dokonaniem oględzin miejsca zdarzenia i wyciągnięcia zwłok z uwagi na to, że obiekt groził zawaleniem - zaznacza prokurator.
Bezpośrednie źródło pojawienia się ognia na ten moment pozostaje niewiadomą, dlatego eksperci weryfikują różne tory dochodzenia.
- Każdy wątek jest możliwy. Nic obecnie nie można wykluczyć, wszystkie wątki są obecnie badane
- akcentuje prokurator Ewa Węglarowicz-Makowska. Śledczy biorą pod uwagę każdy scenariusz, od tragicznego wypadku, po wariant celowego podpalenia. Nowe infromacje w sprawie powinny być w następnych tygodniach.
- Możliwe, że w przyszłym tygodniu będzie coś więcej wiadomo w kwestii dotyczącej zwłok i informacji od biegłego - dodaje prokurator.
Aktualnie śledztwo toczy się w stu procentach wyłącznie w sprawie. Oznacza to, że nikt do tej pory nie usłyszał formalnych zarzutów w związku z pożarem i tragiczną śmiercią człowieka.